Artykuł ekspercki

Dlaczego firmy nadal ręcznie kopiują dane między systemami i jak to zmienić

Ten tekst jest dla prezesa, dyrektora finansowego lub kierownika działu, który wie, że ktoś w firmie codziennie przepisuje dane z programu do programu. Mimo to temat od lat nie rusza z miejsca. Pokazujemy, co naprawdę blokuje zmianę, jak policzyć koszt ręcznej pracy i jak zacząć bez dużego projektu.

Autor: Kacper Włodarczyk, CEO ALGORCOMPOpublikowano: 24 maja 2026Czas czytania: 10 min czytaniaAutomatyzacja procesów biznesowychDla: Uniwersalne
Dlaczego firmy nadal ręcznie kopiują dane między systemami i jak to zmienić

Jak wygląda ręczne kopiowanie danych i dlaczego go nie widać

Weźmy hipotetyczną firmę dystrybucyjną zatrudniającą 90 osób. Handlowiec co rano przepisuje zamówienia z maili do systemu sprzedaży. Magazynier eksportuje stany do Excela i porównuje je z systemem sklepu internetowego. Pracownica działu kadr wpisuje dane nowego pracownika do trzech różnych programów.

Żadna z tych osób nie ma w opisie stanowiska „przepisywanie danych”. W raporcie z pracy napisze „obsługa zamówień” albo „sprawy kadrowe”. Dlatego zarząd słyszy, że zespół jest zajęty, ale nie wie czym.

Część takich zadań zniknęła sama. Od 1 kwietnia 2026 r. większość polskich firm wystawia faktury w Krajowym Systemie e-Faktur (KSeF), więc odbiorca dostaje je jako uporządkowane dane, a nie PDF-y do przepisania. W wielu firmach zostało jednak sporo innych miejsc, w których ktoś kopiuje dane ręcznie. Najczęstsze z nich to:

  • Zamówienia przychodzące mailem lub w plikach od klientów.
  • Porównywanie stanów magazynowych między dwoma systemami.
  • Dane nowych pracowników wpisywane do kilku programów.
  • Zestawienia dla zarządu sklejane co miesiąc z kilku eksportów.
  • Pobieranie danych z portali klientów lub dostawców, które nie udostępniają eksportu.
  • Faktury zagraniczne, paragony i dokumenty, które nie przechodzą przez KSeF, a do końca 2026 r. także faktury od drobnych sprzedawców, którzy mogą je jeszcze wystawiać poza KSeF.

Jak policzyć, ile kosztuje Cię ręczne przepisywanie

Najprostszy sposób to tygodniowe ćwiczenie w jednym dziale. Każda osoba zapisuje z dokładnością do kwadransa, co robi, bez oceniania i raportowania przełożonym. Po tygodniu zespół sumuje czas w kilku kategoriach: kontakt z klientami, analiza, spotkania, przepisywanie danych, inne.

Z wyniku łatwo policzyć koszt roczny: godziny tygodniowo × liczba tygodni pracy × koszt godziny pracy z narzutami. Załóżmy, że cztery osoby przepisują dane po 5 godzin tygodniowo. Przy 46 tygodniach pracy w roku i koszcie 70 zł za godzinę to 20 × 46 × 70, czyli 64 400 zł rocznie.

Podstaw własne dane, a dostaniesz kwotę, którą łatwo porównać z kosztem automatyzacji. Nie doliczaj do niej trudnych do udowodnienia „utraconych szans”. Ostrożny wynik przekona zarząd skuteczniej niż efektowny.

Dlaczego firmy nadal ręcznie kopiują dane między systemami i jak to zmienić

Bariera pierwsza: nikt nie ma czasu, żeby się tym zająć

To najczęstsza i najprawdziwsza przyczyna. Żeby zautomatyzować proces, ktoś musi go opisać, zebrać wyjątki, porozmawiać z dostawcą i zarządem. To kilka godzin pracy, których nikt nie ma, bo cały dzień wypełnia mu właśnie przepisywanie.

Kierownik też nie ma czasu, bo rozwiązuje bieżące problemy. Zarząd zajmuje się sprzedażą i finansami. Temat przechodzi z kwartału na kwartał, a proces po trzech latach wciąż jest ręczny.

Tę pętlę przerywa tylko decyzja zarządu. Wystarczy prosta: w tym kwartale jedna osoba z działu poświęca na automatyzację kilka godzin tygodniowo, a inne zadania zostają odpowiednio przesunięte. Bez takiej decyzji dobre chęci nie wystarczą.

Bariera druga: przekonanie, że roboty są drogie i skomplikowane

Wielu zarządom RPA (robotyzacja procesów, czyli program obsługujący systemy tak jak człowiek przy komputerze) kojarzy się z drogimi platformami dla korporacji. W firmach pracujących na Microsoft 365 punkt wejścia jest znacznie niższy. Trzeba jednak dobrze rozumieć, co jest bezpłatne, a co wymaga licencji – tabela poniżej pokazuje to w skrócie.

Najczęstsze nieporozumienie dotyczy uruchamiania. Robot w wersji bezpłatnej działa wtedy, gdy pracownik sam go włączy na swoim komputerze. Gdy ma startować sam, o stałej porze albo po nadejściu maila, potrzebna jest licencja Premium, a gdy ma pracować bez człowieka przy komputerze – licencja Process.

Budowa prostego robota nie wymaga programowania, bo polega na układaniu kroków w edytorze i nagrywaniu kliknięć. Potrzebna jest jednak osoba, która myśli logicznie i rozumie proces. Bez niej robot obsłuży typowe przypadki, a wyjątki wrócą na biurka.

Co obejmują licencje Power Automate do robotów (ceny katalogowe Microsoft, październik 2026 r., płatność roczna)
LicencjaCo pozwala zrobićCena
Konto firmowe Microsoft bez licencji premiumBudowa robota i ręczne uruchamianie go na własnym komputerze z Windows; tylko konektory standardowe, czyli podstawowe gotowe połączenia z innymi usługamiBez dodatkowej opłaty
Power Automate PremiumUruchamianie robota przy użytkowniku z przepływów w chmurze, według harmonogramu; konektory premium; udostępnianie robotów15 USD za użytkownika miesięcznie
Power Automate ProcessRobot pracujący bez nadzoru człowieka na wskazanym komputerze, np. w nocy150 USD za robota miesięcznie
Power Automate Hosted ProcessRobot bez nadzoru na maszynie w chmurze Microsoft, bez własnego komputera215 USD za robota miesięcznie
Pracownica przepisuje dane z arkusza Excel do systemu firmowego na dwóch monitorach

W wielu firmach ktoś od lat przepisuje te same dane, wszyscy wiedzą, że to bez sensu, i nikt nie ma godziny, żeby to zmienić.

Bariera trzecia: złe doświadczenia z wcześniejszych prób

Część firm próbowała już robotów i skończyło się rozczarowaniem. Zwykle scenariusz był podobny: kilka robotów zbudowanych przez zewnętrzną firmę, brak osoby, która je pilnuje, pierwsza zmiana w systemie i roboty przestały działać. Zostało przekonanie, że „RPA się nie sprawdza”.

Te porażki mają przeważnie przyczyny organizacyjne. Robot działa stabilnie tak długo, jak systemy, z których korzysta, wyglądają tak samo. Każda aktualizacja programu, zmiana układu ekranu czy nowy format pliku wymaga przeglądu robota. To nie wada, tylko stała część utrzymania, którą trzeba zaplanować.

Jeśli w Twojej firmie był nieudany projekt, nie zaczynaj od nowa w ten sam sposób. Sprawdź, dlaczego roboty przestały działać, i zacznij od jednego procesu na stabilnym systemie, z osobą odpowiedzialną od pierwszego dnia.

Bariera czwarta: nikt nie odpowiada za pierwszy krok

Automatyzacja często krąży między działami. Dział IT mówi, że dział biznesowy musi opisać proces. Dział biznesowy czeka, aż IT coś skonfiguruje. Po pół roku sprawa stoi w tym samym miejscu.

Pomaga jedna imiennie wskazana osoba odpowiedzialna za pierwszy proces – nie komitet ani cały zespół. Najlepiej, by był to kierownik działu, którego proces dotyczy, z celem zapisanym na kwartał i poparciem zarządu. Specjalista techniczny, wewnętrzny lub zewnętrzny, dostarcza wiedzę, a ta osoba podejmuje decyzje i zna wyjątki.

Zanim zbudujesz robota: sprawdź prostsze drogi

Robot klikający w ekrany jest dobrym rozwiązaniem, ale nie zawsze pierwszym. Wiele problemów z przepisywaniem da się usunąć taniej i trwalej.

Ręczne kopiowanie bywa też po prostu rozsądne. Jeśli proces zdarza się raz w miesiącu i zajmuje kwadrans, automatyzacja się nie zwróci. Podobnie, gdy system ma zostać wkrótce wymieniony albo gdy każde przepisanie wymaga oceny, której nie da się zapisać regułą. W pozostałych przypadkach sprawdź kolejno możliwości z listy poniżej.

  • Gotowa integracja: wiele programów księgowych, sklepów internetowych i systemów CRM ma wbudowane połączenia ze sobą nawzajem.
  • API, czyli udostępniony przez producenta sposób bezpośredniej wymiany danych między programami – stabilniejszy niż robot, bo nie zależy od wyglądu ekranu.
  • Power Query w Excelu: narzędzie wbudowane w Excel, które pobiera dane z plików i baz, łączy je i odświeża jednym kliknięciem.
  • Przepływ w Power Automate bez robota, gdy oba systemy mają konektory, czyli gotowe połączenia dostępne w Power Automate.
  • Robot RPA – gdy żadna z powyższych dróg nie jest możliwa, na przykład przy starszym systemie bez eksportu.

Jak zacząć: plan na pierwszy kwartał

Pierwszy projekt ma przede wszystkim nauczyć firmę, jak pracować z automatyzacją: kto ją pilnuje, kto zgłasza zmiany, jak mierzyć efekt. Oszczędność czasu jest ważna, ale ta wiedza przyda się przy każdym kolejnym procesie. Poniższe kroki prowadzą od pomiaru do działającego robota:

  • Przeprowadź tygodniowy pomiar czasu w jednym dziale i policz koszt roczny ręcznego przepisywania.
  • Wybierz jeden proces: powtarzalny, częsty, na systemie, który nie zmieni się w najbliższym roku.
  • Wskaż osobę odpowiedzialną i zapisz jej ten cel na kwartał.
  • Spisz wszystkie znane wyjątki razem z osobami, które dziś wykonują proces.
  • Sprawdź prostsze drogi: gotową integrację, API, Power Query.
  • Uruchom automatyzację, a po kilku tygodniach porównaj czas i liczbę błędów z pomiarem wyjściowym.
  • Kolejny proces wybierz dopiero wtedy, gdy pierwszy działa stabilnie.

Powiązane wątki w bazie wiedzy

Czytaj dalej

FAQ

Ręczne kopiowanie danych – najczęstsze pytania

Pytania, które zwykle padają, gdy firma po raz pierwszy liczy, ile czasu traci na przepisywanie danych.

Czy robot może pracować w nocy, gdy nikogo nie ma w biurze?
Tak, ale wymaga to licencji Power Automate Process i komputera lub maszyny wirtualnej, na której robot się zaloguje. Robot w wersji bezpłatnej działa tylko wtedy, gdy pracownik sam go uruchomi przy swoim komputerze.
Na czyje konto ma się logować robot?
Najlepiej na osobne konto techniczne z uprawnieniami ograniczonymi do tego, czego robot potrzebuje. Dzięki temu w historii zmian widać, co zrobił robot, a co człowiek. Hasło przechowuj w bezpiecznym miejscu, a nie w treści robota.
Kto powinien budować roboty – dział IT czy pracownicy działów?
Proste roboty mogą budować przeszkoleni pracownicy działów, bo najlepiej znają proces. Dział IT powinien jednak ustalić zasady: kto może tworzyć roboty, do jakich systemów mają dostęp i gdzie są przechowywane. Bez tego po roku nikt nie wie, ile robotów działa w firmie.
Czy po automatyzacji trzeba będzie zwolnić ludzi?
Zwykle nie. Robot przejmuje czynności, a nie całe stanowiska, a odzyskany czas firma przeznacza na zaległe zadania lub obsługę wzrostu. Szerzej piszemy o tym w artykule o wpływie RPA na pracowników.
Co zrobić z procesem, w którym każdy przypadek jest trochę inny?
Sam robot sobie z nim nie poradzi, bo potrzebuje stałych reguł. Można połączyć go z AI, która rozpozna rodzaj dokumentu lub wiadomości, a sprawy niepewne przekaże człowiekowi. Czasem lepiej najpierw ujednolicić sam proces, na przykład wprowadzając jeden formularz zamówienia.

O tej stronie

O autorze

Kacper Włodarczyk — CEO ALGORCOMP

Kacper Włodarczyk

CEO ALGORCOMP

Specjalizuje się we wdrożeniach Microsoft 365 Copilot, Copilot Studio, Power Platform (Power Automate, Power Apps, SharePoint) oraz agentów AI dla średnich firm B2B w Polsce. Prowadzi dziesiątki projektów z zakresu strategii AI, governance Power Platform, automatyzacji obiegu dokumentów i procesów sprzedażowych. W publikacjach koncentruje się na praktycznych aspektach wdrożeń AI w organizacjach — od pierwszego POC do skalowania na całą firmę, ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa danych, zgodności (RODO, NIS2, AI Act) i zwrotu z inwestycji.

Poznaj zespół

Chcesz wiedzieć, ile czasu Twój zespół spędza na przepisywaniu danych?

Pomożemy przeprowadzić tygodniowy pomiar w jednym dziale, wybrać pierwszy proces i dobrać najprostszy sposób jego automatyzacji.

Wyróżnione

Powiązane artykuły