Część rzeczy, które robimy w Excelu, w ogóle nie powinna być w Excelu. Rejestry, listy, śledzenie spraw, ewidencje – to są dane bazodanowe, a nie obliczeniowe. Excel jest tutaj złym narzędziem, bo nie obsługuje wielu użytkowników równocześnie, nie ma walidacji wprowadzania, nie ma historii zmian.
Microsoft Lists (w cenie M365, w Teams jako aplikacja) to lekka baza danych, która zastępuje takie arkusze. Wygląda jak Excel, ale działa jak baza. Wiele osób edytuje na raz, każda zmiana zapisywana, można dodać formularz dla użytkowników, walidację, automatyzacje.
Kiedy migrujemy z Excela do Lists. Pierwsze: rejestr (kontrahentów, sprzętu, projektów, klientów) używany przez 3+ osoby. Drugie: ewidencja (urlopów, delegacji, wydatków) wymagająca walidacji. Trzecie: jakakolwiek lista z 50+ wierszami, którą edytuje więcej niż jedna osoba.
Lists nie zastępują Excela do obliczeń, modeli finansowych, ad-hoc analiz. Są alternatywą tylko dla rejestrów. To gigantyczna część typowego użycia Excela w firmie – i obszar, gdzie automatyzacja przez migrację daje natychmiastowy efekt.