RPA wygrywa wtedy, kiedy klasyczna integracja jest niemożliwa, niedostępna, droga lub niepraktyczna. Sytuacji jest więcej, niż się wydaje.
Pierwsza: jeden lub oba systemy nie mają API. Klasycznie to stary ERP, system księgowy z lat 90., własna aplikacja firmowa, której nikt już nie rozwija. Producent zniknął, dokumentacja zaginęła, źródeł nie ma. RPA jest jedyną sensowną odpowiedzią. Więcej w artykule RPA w firmach bez API – jak automatyzować stare systemy.
Druga: API istnieje, ale jest niedostępne. Dostawca SaaS ma API, ale tylko w najdroższym pakiecie enterprise za 30 tys. USD rocznie. Pakiet, który ma firma, daje tylko interfejs WWW. Można albo przejść na pakiet enterprise (drogo), albo wziąć RPA, które obsłuży interfejs (taniej).
Trzecia: API jest niestabilne lub źle udokumentowane. Dostawca ma API, ale jego dokumentacja jest niekompletna, a wsparcie techniczne odpowiada raz na dwa tygodnie. Próba integracji to seria zaskoczeń. Tu czasem szybciej i taniej jest RPA, które po prostu zachowuje się jak użytkownik aplikacji.
Czwarta: proces jest tymczasowy. Migracja danych z jednego systemu do drugiego w okresie 3 miesięcy. Budowanie integracji API na taki krótki okres się nie opłaca. RPA – owszem.
Piąta: proces jest na portalach zewnętrznych. Sprawdzanie statusów na portalach urzędowych. Pobieranie raportów z banku do księgowości, w przypadkach kiedy bank nie udostępnia integracji. Praca na portalach przewoźników. Wszędzie tam RPA jest naturalnym wyborem.