Przy człowieku zostają trzy rzeczy i warto je nazwać wprost już na etapie projektowania, żeby nie były przedmiotem sporu przy pierwszym trudnym postępowaniu.
Pierwsza: cena. Nie dlatego, że model nie policzy, tylko dlatego, że cena w B2B jest decyzją o marży, relacji i o tym, jak bardzo chcemy tego klienta. Agent może przygotować kalkulację bazową i pokazać, gdzie jesteśmy względem podobnych zrealizowanych zleceń – decyzję podejmuje handlowiec albo szef sprzedaży.
Druga: warunki handlowe i zapisy kontraktowe. Terminy, kary umowne, gwarancje, zakres odpowiedzialności. To są zobowiązania firmy, a nie treść do wygenerowania – i ich akceptacja musi mieć w systemie ślad z nazwiskiem.
Trzecia: decyzja o starcie. Agent dostarcza podstawę – kompletność wymagań, rozkład zgodności, orientacyjny nakład – ale to człowiek ocenia, czy warto, znając kontekst rynkowy i klienta.
Jest jeszcze czwarta rzecz, o której warto pamiętać przy planowaniu: dane. Zespół ofertowy pracuje na cennikach, marżach i treści specyfikacji klienta, często objętej klauzulą poufności. Jeżeli nie dostanie narzędzia z dostępem do firmowej wiedzy, będzie wklejał te materiały do ogólnodostępnych czatów, bo praca musi zostać wykonana. Wdrożenie kontrolowanego narzędzia jest w tym przypadku równocześnie działaniem porządkującym ryzyko.