Pierwsza i najczęściej omawiana kategoria ryzyka to wyciek danych. Wprowadzając dane firmowe do publicznego modelu, pracownik często nie wie, czy zostaną one zachowane, użyte do treningu, udostępnione innym użytkownikom, czy też przekazane stronom trzecim. W praktyce raz wysłane dane są poza kontrolą organizacji i nie istnieje techniczna ścieżka ich odzyskania.
Druga kategoria to ryzyko zgodności. RODO wymaga, by przetwarzanie danych osobowych odbywało się na podstawie umowy z procesorem, w określonym celu, z ograniczeniem retencji i z możliwością realizacji praw podmiotu danych. Żaden z tych warunków nie jest spełniony, gdy pracownik wkleja CV kandydata, dane klienta lub fragment umowy do publicznego ChatGPT. Sektorowe regulacje (DORA dla finansów, MDR dla medtech, NIS2, sektorowe polityki bankowe) dodają kolejne warstwy ograniczeń, których Shadow AI z definicji nie respektuje.
Trzecia – własność intelektualna i tajemnica przedsiębiorstwa. Kod źródłowy, dokumentacja produktowa, strategiczne dane finansowe, analizy konkurencji wprowadzone do publicznego modelu mogą stracić status tajemnicy przedsiębiorstwa w sensie prawnym, niezależnie od tego, czy realnie wyciekły. Sama utrata kontroli nad łańcuchem przetwarzania osłabia pozycję firmy w sporach IP.
Czwarta – halucynacje i błędy decyzyjne. Pracownicy traktują wyniki modeli jako autorytatywne, mimo że modele potrafią generować przekonujące, ale nieprawdziwe informacje. Bez korporacyjnego promptingu, retrieval-augmented generation z zaufanymi źródłami i procesu walidacji, decyzje oparte na publicznych modelach niosą trudne do oszacowania ryzyko operacyjne.
Piąta – brak audytowalności. Gdy organy regulacyjne, audytorzy lub klienci pytają „kto, kiedy i na jakiej podstawie podjął tę decyzję” – odpowiedź „pracownik użył ChatGPT” nie jest akceptowalna. Brak logów, retencji promptów i odpowiedzi oraz brak modelu odpowiedzialności tworzą lukę, której nie da się zamknąć retrospektywnie.