Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, znowelizowana w celu wdrożenia dyrektywy NIS2, nie wymaga stanowiska o nazwie CISO. Nie mówi też, czy osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo ma być na etacie. Pozwala realizować zadania przez własne struktury albo na podstawie umowy z dostawcą usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa (art. 14).
Wymaga natomiast konkretnych efektów. Firma, która jest podmiotem kluczowym lub ważnym, musi wdrożyć system zarządzania bezpieczeństwem informacji, czyli spisane i stosowane zasady, oceny ryzyka i zabezpieczenia. Musi też zgłaszać poważne incydenty: wczesne ostrzeżenie w 24 godziny, zgłoszenie w 72 godziny i raport końcowy do miesiąca.
Częsty błąd w poradnikach to twierdzenie, że podmiot ważny ma „lżejsze obowiązki”, więc wystarczy mu mniej. Obowiązki w zakresie zarządzania ryzykiem są dla obu kategorii takie same. Podmiot kluczowy jest kontrolowany także zapobiegawczo, a ważny dopiero wtedy, gdy organ ma sygnały o problemach – i grożą mu niższe kary.
Najważniejsze dla wyboru modelu jest to, że odpowiedzialność zostaje przy kierowniku podmiotu, czyli zwykle przy zarządzie. vCISO ani etatowy szef bezpieczeństwa jej nie przejmują. Mogą za to sprawić, że zarząd wie, za co odpowiada, i ma na to dowody.