Każda firma zaczyna od arkusza z klientami. Imię, telefon, mail, status. Działa świetnie przy 50 klientach. Przy 200 zaczyna boleć. Przy 500 jest niemożliwe. Powód: arkusz nie ma żadnej z funkcji prawdziwego CRM. Nie wie, kto ostatnio rozmawiał z klientem. Nie pamięta historii. Nie przypomina o follow-upie. Nie integruje się z mailem, telefonem, kalendarzem.
Pracownicy zaczynają prowadzić własne wersje arkusza. Sprzedawca A ma swój plik, sprzedawca B ma swój. Klient dzwoni, trafia do C, który nie wie, co ustalił A. Klient się złości. Firma traci go.
Arkusz „leady” rośnie do 2000 wierszy, część jest „aktualna”, część nie, nikt nie wie, które. Dyrektor handlowy prosi o raport – zespół spędza pół dnia na czyszczeniu danych, żeby raport miał jakąkolwiek wartość.
To nie jest hipotetyczny scenariusz. Tak działa większość firm MŚP, które urosły z 5 osób do 50 i nigdy nie wymieniły swoich „prowizorycznych” narzędzi na realny CRM. Wzrost zatrzymał się dokładnie tam, gdzie arkusz przestał wystarczać.