Ręczna ocena dwustu przypadków po każdej zmianie jest nierealna, dlatego część oceny powierza się drugiemu modelowi, który porównuje odpowiedź agenta z wzorcem i wystawia werdykt. To działa – pod warunkiem, że wiecie, jak bardzo sędzia się myli.
Kalibracja polega na tym, że człowiek ocenia losowy podzbiór, na przykład czterdzieści przypadków, i porównujecie jego oceny z ocenami sędziego. Interesuje Was nie tylko zgodność ogólna, ale to, w którą stronę sędzia się przechyla. Typowe skrzywienia są dobrze rozpoznane: modele-sędziowie chętniej akceptują odpowiedzi dłuższe i pewniej sformułowane, gorzej radzą sobie z liczbami i datami, i mają skłonność do łagodniejszej oceny tekstów stylistycznie podobnych do własnych.
Stąd praktyczna zasada podziału pracy. Wszystko, co da się sprawdzić deterministycznie – kwoty, daty, numery dokumentów, identyfikatory, obecność wymaganego pola – sprawdzajcie kodem, nie modelem. Sędziemu zostawcie to, co wymaga oceny sensu: czy odpowiedź jest merytorycznie zgodna z wzorcem, czy ton jest odpowiedni, czy nie pominięto istotnego zastrzeżenia.
Warto też, żeby sędzia był innym modelem niż oceniany agent, i żeby oceniał według jawnej, zapisanej instrukcji z przykładami ocen dobrych i złych. Instrukcja sędziego jest artefaktem projektu tak samo jak zestaw referencyjny – podlega wersjonowaniu, bo jej zmiana zmienia wszystkie wyniki wstecz.