Rozdźwięk między pokazem a produkcją ma twarde potwierdzenie w benchmarkach. Na Spider 1.0 – akademickim zbiorze z czytelnymi schematami – agenty osiągają wyniki rzędu 91%. Ten sam agent na Spider 2.0, zbiorze zbudowanym z realnych korporacyjnych przepływów pracy, spada do 21,3%. To nie jest różnica w jakości modelu; to różnica w tym, jak wygląda schemat, na którym pracuje.
Realna hurtownia w średniej firmie ma kilkaset tabel, w nich kolumny nazwane skrótami z lat dziewięćdziesiątych, kolumny techniczne obok biznesowych, pola wypełniane różnie w zależności od tego, kto wprowadzał rekord, i kilka pokoleń rozwiązań, których nikt nie usunął, bo „coś z tego jeszcze korzysta”. Model dostaje to wszystko naraz i musi zgadnąć, które pole odpowiada pojęciu, o które pyta człowiek.
Do tego dochodzi problem złączeń. Pytanie „ile sprzedaliśmy w zeszłym kwartale klientom z segmentu premium” w dobrze zamodelowanej hurtowni wymaga jednego złączenia. W hurtowni, która rosła organicznie, wymaga sześciu – i każde z nich jest miejscem, w którym można stracić lub zdublować rekordy. Benchmark dbt pokazał to wprost: część pytań była poza zasięgiem jednego podejścia właśnie dlatego, że wymagała zbyt wielu przeskoków między tabelami.
Wniosek jest niewygodny dla sprzedawców narzędzi, ale prosty dla planowania: skuteczność analityki konwersacyjnej w Waszej firmie zależy głównie od stanu Waszego modelu danych, a nie od tego, który silnik wybierzecie.