ISO/IEC 27001 to międzynarodowa norma opisująca system zarządzania bezpieczeństwem informacji (w skrócie SZBI). Mówiąc prościej: to sposób, w jaki firma ustala, które informacje są dla niej ważne, co im zagraża i jak je chroni. Certyfikat potwierdza, że taki system działa, a sprawdziła to niezależna jednostka.
Norma jest dobrowolna, a firmy sięgają po nią zwykle z trzech powodów. Najczęściej wymaga jej duży klient w ankiecie dla dostawców albo w przetargu. Drugim powodem są banki i ubezpieczyciele, którzy od 17 stycznia 2025 r. muszą zgodnie z rozporządzeniem DORA nadzorować ryzyko u swoich dostawców IT. Trzecim jest znowelizowana ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa: podmioty kluczowe i ważne muszą do 3 kwietnia 2027 r. wdrożyć system zarządzania bezpieczeństwem informacji.
Weźmy hipotetyczną firmę informatyczną zatrudniającą 80 osób, która tworzy oprogramowanie dla banków. Bez certyfikatu każdy klient przysyła jej ankietę na kilkaset pytań, a niektórzy chcą przeprowadzić własny audyt. Z certyfikatem wiele z tych pytań zamyka jeden dokument.
Certyfikat nie zawsze ma sens. Jeśli żaden klient go nie wymaga, a firma nie podlega ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, często lepiej zacząć od uporządkowania podstaw bez formalnej certyfikacji. W branży motoryzacyjnej klienci zwykle oczekują z kolei oceny TISAX, czyli branżowego standardu opartego na podobnych wymaganiach – sprawdź to przed startem.